Wywiad tygodnia

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP
Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Dom Polsko-Ukraiński w Toruniu

Rozmowa z Tatianą Dembską prowadzącą Dom Polsko-Ukraiński w Toruniu oraz Fundację Dobro dla Dobra.

Fundacja Dobro dla Dobra powstała w odpowiedzi na wybuch wojny w Ukrainie. Jak wygląda dziś skala pomocy i jak zmieniły się potrzeby osób, które do Was trafiają?

Fundacja powstała w momencie, kiedy do Torunia zaczęły przyjeżdżać osoby uciekające przed wojną w Ukrainie. Na początku była to przede wszystkim pomoc interwencyjna: żywność, ubrania, środki higieniczne, mieszkania, szkoły, lekarze, dokumenty. Trzeba było reagować bardzo szybko, bo ludzie często przyjeżdżali z jednym plecakiem i ogromnym lękiem.

Dziś potrzeby są inne. Nadal ważna jest pomoc materialna, ale coraz częściej osoby, które do nas trafiają, potrzebują wsparcia długofalowego: psychologicznego, społecznego, zawodowego, językowego i integracyjnego. Chodzi już nie tylko o przetrwanie pierwszych dni, ale o ułożenie sobie życia w Polsce.

Przez te lata Fundacja bardzo się rozwinęła. Prowadzimy Dom Polsko-Ukraiński, Ukraińską Bibliotekę, Klub Seniora, poradnictwo, warsztaty i działania integracyjne. Dla mnie ważne jest to, że nie jesteśmy tylko miejscem „wydawania pomocy”. Jesteśmy miejscem, do którego można przyjść, zapytać, porozmawiać i poczuć, że nie jest się samemu.

Na dzień dzisiejszy liczba beneficjentów naszego wsparcia – ponad 2000 osób

Już trzeci rok wydajemy ponad 1300 paczek żywnościowych.

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Niesienie pomocy to ogromne obciążenie psychiczne. Co było dla Pani najtrudniejsze w ostatnich latach tej pracy?

Najtrudniejsze było życie w ciągłym napięciu. Każdy telefon, każda wiadomość, każda osoba w drzwiach Fundacji niosła ze sobą jakąś historię. Często bardzo trudną. To nie były anonimowe sprawy, tylko konkretni ludzie, którzy nagle stracili dom, bezpieczeństwo i swoje dotychczasowe życie.

Bardzo trudne było też poczucie odpowiedzialności. Kiedy ktoś przychodzi po pomoc, chce się zrobić wszystko. A nie zawsze się da. Nie zawsze są środki, czas, rozwiązania. Ta bezsilność bywała naprawdę ciężka.

Dla mnie osobiście wojna w Ukrainie nie jest odległym tematem. To mój kraj, mój język, moi rodacy. Musiałam jednocześnie działać, organizować pomoc, wspierać innych i sama radzić sobie z emocjami. Zawsze też mogłam liczyć na wsparcie sporej ilości wolontariuszy, zarówno Polaków jak i Ukraińców, którzy również słuchali trudnych historii. Do teraz, nie ma tygodnia, żebyśmy nie słyszeli dramatów rodzin, którzy otrzymują smutne wiadomości z ojczyzny ogarniętej wojną.

Z czasem zrozumiałam, że pomaganie nie zawsze oznacza wielkie rzeczy. Czasem najważniejsze jest to, że ktoś wie, gdzie może przyjść. Że ktoś go wysłucha. Że przez chwilę nie musi być sam.

Co daje Pani siłę do działania i sprawia, że mimo trudności chce się Pani dalej pomagać?

Siłę dają mi ludzie. Zwłaszcza te momenty, kiedy ktoś wraca i mówi: „Dzięki Wam dałam radę”, „Znalazłam pracę”, „Moje dziecko czuje się bezpiecznie”. To są słowa, które naprawdę zostają w człowieku.

Ogromne znaczenie mają też wolontariusze i osoby zaangażowane wokół Fundacji. Widziałam przez te lata niezwykłą solidarność – ludzi, którzy przychodzili po pracy, w weekendy, często zmęczeni, ale gotowi pomagać. I za to jestem bardzo wdzięczna mieszkańcom Torunia i przedsiębiorcom.

Motywuje mnie też to, że widzę realną zmianę. Zaczynaliśmy od pomocy kryzysowej, a dziś tworzymy miejsce spotkań, wsparcia i integracji. Dom Polsko-Ukraiński, biblioteka, warsztaty, Klub Seniora – to wszystko pokazuje, że integracja dzieje się w codzienności, nie tylko w projektach i dokumentach.

Nie naprawimy całego świata. Ale możemy realnie pomóc konkretnym osobom. I to daje mi siłę.

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Dom Polsko-Ukraiński to miejsce spotkań, warsztatów i wsparcia specjalistów. Jaką rolę pełni dziś w życiu lokalnej społeczności i kto najczęściej z niego korzysta?

Dom Polsko-Ukraiński to dla mnie przede wszystkim bezpieczna przestrzeń. Miejsce, do którego można przyjść bez skrępowania: zapytać, porozmawiać, poprosić o pomoc, spotkać innych ludzi albo po prostu pobyć przez chwilę wśród osób, które rozumieją podobne doświadczenia.

Korzystają z niego głównie osoby z doświadczeniem migracji i uchodźstwa, szczególnie osoby z Ukrainy, ale nasze działania są otwarte także dla mieszkańców Torunia. Przychodzą kobiety, seniorzy, dzieci, młodzież i całe rodziny.

Odbywają się tu warsztaty, spotkania, konsultacje, działania edukacyjne i integracyjne. Ważnym miejscem jest Ukraińska Biblioteka. To nie są tylko książki – to kontakt z językiem, kulturą i pamięcią o domu.

Zależy mi, żeby Dom Polsko-Ukraiński był postrzegany jako część Torunia. Jako miejsce, które łączy ludzi różnych narodowości i doświadczeń.

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Jak, w Pani ocenie, Ukraińcy odnajdują się dziś w Polsce?

Bardzo różnie. Są osoby, które dobrze odnalazły się w Polsce: pracują, uczą się języka, dzieci chodzą do szkół, rodziny powoli budują tutaj codzienność. Często podziwiam ich siłę, bo wiele osób zaczynało od zera.

Ale są też osoby, którym nadal jest trudno. Bariera językowa, formalności, dostęp do lekarzy, samotność, tęsknota za domem i lęk o bliskich w Ukrainie — to wszystko nadal jest obecne. Wiele osób żyje trochę pomiędzy dwoma światami.

Widać też zmęczenie społeczne po pierwszej fali ogromnej solidarności. Dlatego tak ważne są działania lokalne, które pomagają Polakom i Ukraińcom lepiej się poznać. Łatwo mówić o „grupie”, trudniej zobaczyć konkretnego człowieka z jego historią.

Dla mnie ważne jest, żeby nie patrzeć na osoby z Ukrainy tylko przez pryzmat wojny. To są ludzie z kompetencjami, talentami i ogromnym potencjałem.

Niektórzy wciąż liczą na powrót do domu, niektórzy już nie mają do czego wracać. Najtrudniej mają seniorzy, którzy mają co raz mniej wsparcia i faktycznie ich domy i miasta już są pod okupacją lub zostały zniszczone.

Cieszą mnie historie, kiedy Ukrainki i Ukraińcy, już dobrze sobie radzą, otwierają własne firmy, lub zajmują co raz lepiej płatne stanowiska, co przekłada się na poziom życia ich rodzin.

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Tatiana Dembska, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Jakie są najbliższe plany Fundacji i Domu Polsko-Ukraińskiego?

Chcemy dalej rozwijać działania, które odpowiadają na realne potrzeby ludzi. Nie chodzi nam o projekty dla samych projektów, tylko o wsparcie, które naprawdę coś zmienia.

Będziemy kontynuować pomoc osobom z doświadczeniem migracji i uchodźstwa, ale chcemy też coraz mocniej budować wspólną przestrzeń dla mieszkańców Torunia różnych narodowości.

Ważna jest dla nas Ukraińska Biblioteka — chcemy, żeby była nie tylko miejscem wypożyczania książek, ale też przestrzenią kultury, spotkań i rozmów o języku, literaturze i tożsamości.

Szczególnie zależy nam na aktywizacji kobiet, przedsiębiorczości, nauce języka i wzmacnianiu samodzielności. Chcemy żeby kobiety podnosiły swoje kompetencje, chcemy tworzyć przestrzeń w której kobiety jak najmniejszym kosztem będą realizowały swoje cele rozwojowe.

Moim marzeniem jest, żeby Fundacja Dobra dla dobra i Dom Polsko-Ukraiński były trwałą częścią życia społecznego Torunia — nie tylko miejscem reagowania na kryzys, ale miejscem budowania wspólnoty.

Chciałabym, żeby Fundacja Dobra dla dobra pokazywała, że pomoc nie kończy się na pierwszej reakcji kryzysowej. Na początku trzeba pomóc przetrwać. Ale później równie ważne jest to, żeby człowiek odzyskał sprawczość, relacje i poczucie, że może znowu budować swoje życie.