Przejdź do treści
Wersja graficzna
Kontrast:
Rozmiar czcionki:
Odstępy:
Instrukcja
TAB - Kolejny element
SHIFT + TAB - Poprzedni element
CTRL + F - Wyszukiwarka
ALT + (← / →) – poprzednia / następna (odwiedzona) strona
ESC - Anulowanie podpowiedzi
Facebook Twitter Youtube Instagram Issuu Flickr

 

Koronawirus  

Architekt wolnej Polski

Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

Rozmowa z prof. Michałem Białkowskim, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, historykiem i politologiem, badaczem życia i spuścizny kardynała Stefana Wyszyńskiego, redaktorem wydanego właśnie kolejnego tomu osobistych zapisków Prymasa Tysiąclecia.

 

„Z dialogu z katolikami wyszliśmy wzbogaceni o transcendentne Prawo Moralne. Nadało to nowy, głębszy sens naszej tradycyjnej lewicowej wierze w wolność człowieka w sprawiedliwym ładzie społecznym” – tak o relacjach swojego środowiska z Prymasem Tysiąclecia pisał Jacek Kuroń, będący jedną z ikon środowisk lewicowo-liberalnych. Dzisiejsza polaryzacja społeczna raczej nie dopuszcza podobnych deklaracji.

 

Istotnie, jesteśmy dziś w zupełnie innej sytuacji, zarówno jako społeczeństwo, jak i Kościół. Obecna rzeczywistość społeczna i kondycja moralna są efektem głębokich przeobrażeń politycznych, ekonomicznych i cywilizacyjnych, jakie przeorały nas po upadku - na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku - komunizmu. Niebagatelny wpływ na te przemiany, których genezy należy doszukiwać się w wydarzeniach sierpnia 1980 roku, miał [polski] Kościół i jego przywódca, prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński. Pod rządami tego niezłomnego hierarchy Kościół stał się nie tylko ostoją środowisk opozycyjnych, ale sam był największą i najsilniejszą instytucją antysystemową, odważnie kwestionującą podstawy ideologiczne i społeczno-polityczne Polski ludowej.

 

W przeciwieństwie do katolicyzmu w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, zwasalizowanych przez Związek Sowiecki, polski katolicyzm, przez swoją masowość, emocjonalną pobożność opartą na częstych praktykach religijnych oraz zakorzenienie w tradycyjnych wartościach, odniósł zdecydowane zwycięstwo w konfrontacji z reżimem. Była to zasługa przede wszystkim kardynała Stefana Wyszyńskiego, który przygotował i konsekwentnie – z rozmachem – zrealizował programy duszpasterskie (na czele z Wielką Nowenną, obchodami Milenium Chrztu Polski, Społeczną Krucjatą Miłości), a jednocześnie umiejętnie prowadził trudny dialog z władzami państwowymi. Prymas Stefan Wyszyński jest więc jednym z architektów wolnej Polski, a bieżący rok – obfitujący w rocznice związane z jego życiem i działalnością (kolejno 75. sakry biskupiej, 40. śmierci i 120. urodzin), w oczywisty sposób został przez Sejm i Senat RP ogłoszony Rokiem Kardynała Stefana Wyszyńskiego”.

 

Prymas Stefan Wyszyński i kardynał Karol Wojtyła w Bachledówce na Podhalu, fot. ze zbiorów Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie
Prymas Stefan Wyszyński i kardynał Karol Wojtyła w Bachledówce na Podhalu, fot. ze zbiorów Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie

 

Co pana jako badacza szczególnie interesuje/fascynuje w tej postaci?

 

Wielkość kardynała Stefana Wyszyńskiego wypływa z jego wewnętrznej siły duchowej oraz tytanicznej pracy, którą wykonał w czasie posługi prymasowskiej. Zaważyły na pewno trzy lata uwięzienia i izolacji, które stały się dla niego czasem szczególnej łaski, spożytkowanym na twórczą koncepcyjną pracę duszpasterską, refleksję intelektualną i nieustanną modlitwę zawierzenia. To właśnie lata 1953–1956 - czas cierpienia, lęku, osamotnienia - uczyniły i zadecydowały, że stał się dla swoich rodaków „Prymasem Tysiąclecia”, tym jedynym pasterzem – przewodnikiem, którego Bóg daje narodowi tylko raz na tysiąc lat dziejów. Nie ma żadnej podobnej postaci, której skala oddziaływania na losy Kościoła, państwa i narodu byłaby porównywalna.

 

Oczywiście określenie „Prymas Tysiąclecia” związane jest także z faktem uroczystości milenijnych, których obchody przypadły właśnie w czasie jego pontyfikatu.

 

Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

 

Kardynał Wyszyński był aktywnym uczestnikiem Soboru Watykańskiego II, a po jego zakończeniu miał decydujący wpływ na kierunki i tempo reform posoborowych. Jak postrzegał rolę świeckich i jakie miejsce widział dla nich w odnowionym Kościele?

 

Prymas Stefan Wyszyński wniósł w obrady Soboru Watykańskiego II bardzo ważne doświadczenie Kościoła „zza żelaznej kurtyny”, działającego w opresyjnym państwie komunistycznym. Jest to szczególnie widoczne w jego wypowiedzi w auli soborowej dotyczącej deklaracji o wolności religijnej. Po powrocie z ostatniej, czwartej sesji, w grudniu 1965 roku, rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę realizację uchwał soborowych. Dodajmy: dysponując niewielkim zapleczem specjalistycznym, bardzo skromnymi zasobami finansowymi i ograniczonymi możliwościami technicznymi. A przecież jednym z elementów odnowy posoborowej była reforma liturgiczna zasadniczo zmieniająca obrzędy mszy świętej, wszystkich sakramentów, a co za tym idzie konieczność opracowania i wydrukowania zupełnie nowych ksiąg liturgicznych. Działania te znacznie wykroczyły poza cezurę życia samego hierarchy i trwały w sumie kilkadziesiąt lat.

 

W Kościele następował też wówczas „awans” świeckich, choć prymas nie należał do jego entuzjastów i osobiście wydaje mi się, że ten wymiar odnowy posoborowej miał najwolniejsze tempo. Możemy zresztą zauważyć różnicę w podejściu do tej problematyki u ówczesnego metropolity krakowskiego Karola Wojtyły. Sam prymas Wyszyński kierował się przede wszystkim trzeźwym osądem rzeczywistości, w której zaangażowani świeccy byli szczególnie narażeni na inwigilację i infiltrację ze strony aparatu bezpieczeństwa. Podobnie było z „koncesjonowanymi” środowiskami katolików świeckich, bardzo zróżnicowanymi w stopniu akceptacji wobec PRL oraz w kształtowaniu relacji z samym prymasem. Mieliśmy Stowarzyszenie Pax, organizację serwilistyczną wobec PZPR,  i ruch Znak zarzucający kardynałowi przerost religijności maryjnej i niedostateczne otwarcie na zmiany posoborowe, a zarazem zachowujący krytyczną wierność wobec Prymasa Tysiąclecia.

 

Kościół w Polsce, jaki ukształtował się po Soborze Watykańskim II pod wpływem Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły, w jakieś mierze wciąż istnieje, choć jesteśmy tak bardzo czasowo, mentalnie i świadomościowo oddaleni od tamtej epoki.   

 

Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

 

Jest pan redaktorem wydanych niedawno osobistych zapisków kardynała Wyszyńskiego, obejmujących przełomowe w polskiej historii najnowszej lata 1956–1957. Co znajdujemy w tych materiałach?

 

„Pro memoria” to wyjątkowy typ dziennika, który powstawał na przestrzeni kilkudziesięciu lat, codziennie, z dbałością o zachowanie wielu drobnych szczegółów. Z punktu widzenia historyka Kościoła to absolutnie fundamentalne źródło - zarówno dlatego, że jego autorem była osoba nr 1 w Kościele w Polsce, jak i z powodu gigantycznego zakresu materii i spraw, jakie są w nim poruszane (spotkania z duchownymi, osobami konsekrowanymi, świeckimi, przedstawicielami stowarzyszeń, organizacji, grup zawodowych, ale także wizytacje kanoniczne parafii, posiedzenia episkopatu, podróże do Watykanu, rozmowy z papieżem, kardynałami, pracownikami Kurii Rzymskiej, relacje z władzami państwowymi, w tym przywódcami PRL i reakcje na antykościelną politykę rządzących, a nawet sprawy prywatne – przeczytane lektury, czas wolny, kontakty z rodzeństwem i zdrowie). Na kartach tego dziennika mamy więc cały „świat Wyszyńskiego”.

 

Dodam, że opracowany przeze mnie tom IV zawiera też szereg ciekawych informacji odnoszących się do regionu kujawsko-pomorskiego, jak choćby osobiście nadzorowane przez kardynała Stefana Wyszyńskiego prace konserwatorsko-restauracyjne w romańskiej kolegiacie Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kruszwicy, wizytacje parafii na terenie Bydgoszczy i Inowrocławia, uczestnictwo w zjeździe duchowieństwa w Żninie, czy odwiedziny we Włocławku. Szczególnie ważne miejsce zajmują relacje z terenem obecnej diecezji toruńskiej. Prześledzić możemy przebieg wizytacji duszpasterskiej w parafii pw. Opatrzności Bożej na toruńskim Rudaku oraz w jej kościele filialnym w Otłoczynie, w Cierpicach i w Małej Nieszawce, w parafii pw. św. Wacława w Grabiu i prowadzonym przez siostry elżbietanki zakładzie dla sierot (dziś Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Intelektualnie).

 

Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Prof. Michał Białkowski, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

 

Początki drogi duszpasterskiej prymasa związane są z naszym regionem. Jakie miały one znaczenie dla jego formacji duchowej/intelektualnej?

 

Włocławek – miejsce formacji w Niższym Seminarium Duchownym w latach 1917-1920, a potem w Wyższym Seminarium Duchownym dały podwaliny pod rozwój intelektualny przyszłego prymasa Polski. Bez wątpienia znaczenie miała sama atmosfera seminarium włocławskiego, cieszącego się sporą renomą i jednego z najstarszych na ziemiach polskich. Właśnie w środowisku włocławskim w 1909 roku ksiądz Idzi Radziszewski, późniejszy współzałożyciel i rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, powołał do życia czasopismo „Ateneum Kapłańskie”. W latach 1932–1939 ksiądz Stefan Wyszyński był jego redaktorem naczelnym. To Włocławek, miasto o charakterze przemysłowym, pełne konfliktów i napięć społecznych, inspirowało go do głębszego poznania katolickiej nauki społecznej i poszukiwania – w oparciu o nauczanie papieży końca XIX i początków XX wieku - odpowiedzi na najbardziej palące problemy. Doświadczenie włocławskie kardynała Stefana Wyszyńskiego było niezwykle ważne dla jego postrzegania kwestii pracowniczych, robotniczych i socjalnych, przez całe życie.

 

Drugim miejscem jest Rywałd, gdzie rozpoczyna się okres uwięzienia. Mimo że prymas przebywał w klasztorze kapucynów tylko siedemnaście dni, to właśnie tam, wpatrując się w wiszący na ścianie celi obraz Matki Bożej, odnalazł pocieszenie i utulenie w Jej ramionach. Był to jeden z kluczowych momentów w jego biografii duchowej. Oddanie siebie samego i wszystkich spraw Maryi otworzyło przed kardynałem zupełnie inną perspektywę, perspektywę pełnej wolności wewnętrznej.

 

To właśnie pozwoliło mu wyjść zwycięsko z tej najważniejszej życiowej próby.

 

28 maja 2021 r.

Czytaj więcej

© Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Toruń 2014. Wszystkie prawa zastrzeżone