Aktualności

Wizyta u stuletniej Karoliny Kowalskiej, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP
Wizyta u stuletniej Karoliny Kowalskiej, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

Trzy kobiety, trzy drogi, jedno pokolenie

Historie naszych jubilatek – pani Heleny, pani Karoliny i pani Sabiny pokazują, jak różne mogły być drogi kobiet urodzonych w 1926 roku. Jedna przyjechała po wojnie na Kujawy z Podkarpacia, druga całe życie związana była z rodzinnymi stronami, a trzecia – urodzona w Wielkopolsce całe swoje dorosłe życie spędziła w Bydgoszczy. Jubilatki otrzymały Medal Marszałka Województwa Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis.

– Niech dobroć, którą obdarzały Panie innych, powraca wzmocniona troską, serdecznością i uwagą bliskich. Niech każdy dzień przynosi radość, miłość i wsparcie – przekazał w okolicznościowych życzeniach marszałek Piotr Całbecki.

Helena Marszałek urodziła się w 20 sierpnia 1926 roku we wsi Cygany koło Tarnobrzega (woj. podkarpackie), w rodzinie Katarzyny i Wojciecha Kozębów, którzy prowadzili gospodarstwo rolne. Miała pięć sióstr – Hannę, Zofię, Marię, Walerię i Emilię. Jej dzieciństwo nie było łatwe. Gdy miała zaledwie 12 lat, zmarł jej ojciec.

Podczas II wojny światowej pozostała w rodzinnej wsi. Wraz z siostrami została skierowana do pracy przymusowej w pobliskiej miejscowości. Po wojnie wróciła do nauki i ukończyła szkołę podstawową w trybie wieczorowym.

W 1947 roku Helena wraz z mężem Władysławem Marszałkiem przyjechała do Solca Kujawskiego (pow. bydgoski). To tutaj we wrześniu 1947 roku zawarli związek małżeński i rozpoczęli nowe życie. Oboje podjęli pracę w Kujawskich Zakładach Naprawy Samochodów. Pani Helena później pracowała także w miejscowej garbarni oraz w zakładach obuwniczych, które powstały po jej przekształceniu.

Helena i Władysław wychowali troje dzieci – syna Jana oraz córki Elżbietę i Annę. Dziś jubilatka może cieszyć się pięciorgiem wnucząt i dziewięciorgiem prawnucząt.

Po pracy zawodowej pani Helena chętnie zajmowała się szyciem. Miała własną maszynę do szycia, która w tamtych czasach była prawdziwym skarbem. Lubiła także pielęgnować ogród, w którym rosły warzywa i owoce.

Bliscy opisują ją jako osobę pogodną, uczynną i niezwykle pracowitą. Przez całe życie chętnie pomagała innym.

Karolina Kowalska przyszła na świat 21 sierpnia 1926 roku w Kamiennych Brodach (pow. lipnowski), gdzie spędziła dzieciństwo w rodzinnym domu wybudowanym w 1904 roku. Dom ten zachował się do dziś i pozostaje świadectwem historii kilku pokoleń rodziny. Wicemarszałek województwa Aneta Jędrzejewska wręczyła jubilatce marszałkowski medal Unitas Durat.

Pani Karolina wychowała się w rodzinie Franciszka i Marii Lewandowskich. Miała troje rodzeństwa – Kazimierza, Jadwigę i Piotra. W 1939 roku ukończyła trzyklasową szkołę podstawową w Borowie.

Wojna zmieniła jej życie. Została skierowana do pracy przymusowej w Turzy koło Tłuchowa (pow. lipowski), gdzie pracowała u niemieckich gospodarzy. Po wojnie wyszła za mąż za Mieczysława Kowalskiego. Małżonkowie powiedzieli sobie „tak” 30 kwietnia 1950 roku w Kamiennych Brodach. Początkowo mieszkali z rodzicami Karoliny. Później przenieśli się do Suradówka, gdzie Mieczysław, który był zawodowym mistrzem murarskim, wybudował dom z czerwonej cegły.

Około 1955 roku rodzina zamieszkała w nowym domu. Po kilkunastu latach małżonkowie wrócili do Kamiennych Brodów.

Jubilatka aktywnie uczestniczyła w życiu lokalnej społeczności. Należała do lokalnego koła gospodyń wiejskich w Suradówku, a po powrocie do Kamiennych Brodów została przewodniczącą miejscowego koła.

Wraz z mężem wychowała czworo dzieci – Teresę, Wojciecha, Barbarę i Małgorzatę. Doczekała się dwanaściorga wnucząt i czternaściorga prawnucząt.

Pani Karolina od zawsze jest osobą pogodną, energiczną i lubiącą ludzi. Kochała naturę i spotkania z koleżankami. W młodości chętnie grała w karty, a – jak żartuje wnuczka – miała przy tym „prawdziwy talent do oszukiwania”.

Sabina Świetlik urodziła się 21 sierpnia 1926 roku w Jarocinie w województwie wielkopolskim. Jeszcze przed wybuchem wojny wraz z rodziną przeniosła się do Bydgoszczy, z którą związała swoje dorosłe życie.

Jej dzieciństwo naznaczyła wojna. Ojciec, Piotr Szymoniak, został rozstrzelany przez Niemców w 1939 roku. Sabina miała wówczas zaledwie 13 lat. Jej mama Eufrozyna została sama z trzema córkami. Pani Sabina miała również brata, który zginął w Oświęcimiu. Wojna przerwała jej edukację.

Mając zaledwie 15 lat wykonywała pracę przymusową w Bydgoszczy. Po wojnie rozpoczęła pracę w zakładzie odzieżowym. Związała się z nim na cztery dekady. Początkowo pracowała jako krawcowa w sekcji, w której szyto czapki, a później została brygadzistką.

31 maja 1949 roku wyszła za mąż za Henryka Świetlika. Małżonkowie przeżyli razem 55 lat. Wychowali dwie córki – Ewę i Barbarę. Pani Sabina doczekała się dwóch wnuczek i jednej prawnuczki. Mimo pracy zawodowej na zmiany zawsze znajdowała czas dla rodziny. Pomagała w wychowaniu wnuczek i prowadziła dom.

Bliscy podkreślają, że jest osobą ciepłą, serdeczną, pomocną i niekonfliktową. Rodzina od zawsze była dla niej najważniejsza. Dziś pani Sabina pozostaje pod czułą opieką córki Barbary.

Rodziny mieszkańców regionu, którzy w najbliższym czasie kończą sto lat, a także starszych, zachęcamy do kontaktu pod numerem telefonu 56 62 18 344 i adresem e-mailowym: stulatkowie@kujawsko-pomorskie.pl

Ciekawostki o kujawsko-pomorskich stulatkach:

Więcej w zakładce Rówieśnicy Niepodległej

Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego

26 sierpnia 2026 r.