Rówieśnicy Niepodległej

Stanisława Gałaś, fot. Z archiwum rodziny
Stanisława Gałaś, fot. Z archiwum rodziny

Stanisława Gałaś

Urodziła się w 1926 roku w Wądzyniu w powiecie brodnickim. Była córką Heleny i Franciszka Szczypułkowskich, którzy prowadzili 15-hektarowe gospodarstwo rolne. Ojciec pełnił również funkcję sołtysa i był znany ze swojego przywiązania do polskości oraz troski o lokalną społeczność. Dorastała w rodzinnej atmosferze pracy, wzajemnego wsparcia i szacunku dla tradycji.

Dzieciństwo spędziła w rodzinnych stronach. Uczęszczała do szkoły podstawowej w Bobrowie, gdzie ukończyła cztery klasy. Jej edukację przerwał wybuch II wojny światowej. Miała wówczas zaledwie 13 lat.

Wojna odcisnęła głębokie piętno na losach całej rodziny. Na początku okupacji zostali wysiedleni do Torunia, gdzie przez pewien czas przebywali w bardzo trudnych warunkach w jednej z fabryk. Następnie trafili do podwarszawskich Włoch, gdzie doświadczyli głodu i niepewności jutra. Ojciec, jako sołtys i człowiek otwarcie manifestujący swoje przywiązanie do języka polskiego, był represjonowany przez okupanta i zmuszony do ukrywania się. Rodzina wielokrotnie zmieniała miejsce pobytu. Z Włoch przedostali się do krewnych w okolicach Radomia, a następnie na Podlasie. Wędrówki odbywały się często nocą, aby uniknąć kontroli i niebezpieczeństw związanych z przekraczaniem terenów przygranicznych. Po zakończeniu wojny, w 1945 roku, powrócili na Pomorze i do rodzinnego domu.

Po wojnie poznała swojego przyszłego męża, Czesława, który podczas okupacji został wywieziony w okolice granicy francuskiej i pracował przymusowo u niemieckiego gospodarza. Do Polski wrócił w 1946 roku. Małżonkowie wspólnie prowadzili gospodarstwo rolne, któremu poświęcili całe swoje zawodowe życie. Wychowali siedmioro dzieci – cztery córki i trzech synów.

Dziś Jubilatka jest mamą dużej rodziny. Doczekała się szesnaściorga wnucząt, dwudziestu dwojga prawnucząt oraz jednego praprawnuka. Rodzina zawsze była dla niej najważniejszą wartością i źródłem największej radości.

Przez całe życie aktywnie pracowała w gospodarstwie, a jednocześnie angażowała się w życie lokalnej społeczności. Należała do Koła Gospodyń Wiejskich oraz kółka różańcowego. Słynęła ze swojej pracowitości i wielu praktycznych umiejętności. Doskonale szyła, robiła na drutach, przędła wełnę i własnoręcznie przygotowywała odzież dla swoich dzieci. Wieczorami, przy świetle lampy naftowej, tworzyła ciepłe swetry, skarpety i inne potrzebne w domu rzeczy.

Bliscy opisują ją jako osobę o silnym charakterze, niezwykle troskliwą i oddaną rodzinie. Była czułą matką, kochającą babcią i osobą, która zawsze spieszyła z pomocą potrzebującym. Interesowała się światem, polityką i przez wiele lat chętnie sięgała po książki. Do dziś z uwagą śledzi losy swoich bliskich i pyta o każdego członka rodziny.

Życie nie oszczędzało jej trudnych doświadczeń. Przeżyła śmierć jednego z synów, który odszedł w wieku 48 lat, a także stratę dwóch wnuków. Siedemnaście lat temu pożegnała ukochanego męża. Mimo tych bolesnych przeżyć zachowała pogodę ducha, życzliwość i niezwykłą siłę wewnętrzną.

Obecnie mieszka pod czułą opieką najmłodszej córki. Dla swoich bliskich pozostaje symbolem wytrwałości, rodzinnego ciepła i bezwarunkowej miłości. Jej życie jest świadectwem odwagi, pracowitości i oddania rodzinie, które przez niemal sto lat były fundamentem wszystkich jej działań.

Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego

Czerwiec 2026 r.