Woda jest zasobem nieodtwarzalnym
Rozmowa z Jackiem Piskorskim, leśniczym Leśnictwa Szczepanowo w powiecie mogileńskim i pomysłodawcą nawodnienia terenów leśnych wodą z kopalni wapienia
Jesienią 2023 roku zbiorniki w Kaczych Dołach (powiat mogileński) zostały zapełnione wodą odprowadzaną z kopalni Holcim Polska, która po pół wieku wróciła na leśne tereny dotknięte suszą. Jak wyglądały wcześniej?
Na skutek braku wody teren został mocno zdegradowany. Wyrosły rośliny typowe dla terenów suchych. Krajobraz nie przypominał tego, jaki był tu jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nie było już żadnej roślinności związanej z siedliskiem wilgotnym, a co dopiero bagiennym.

Kacze Doły, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Na czym dokładnie polegał problem i co trzeba było zrobić, by go wyeliminować?
Problemem Pałuk jest brak opadów, a dokładniej ich rozłożenia w miejscu i czasie. Średnia opadów wynosi około 500 mm, ale zdarzają się lata 350 mm. Od kilkudziesięciu lat ten problem się pogłębił na tyle, że leśne tereny podmokłe stały się suche. Jednocześnie sąsiadująca z nami kopalnia, aby funkcjonować, musi odprowadzić około 3 mln metrów sześciennych wody rocznie, która wcześniej kierowana była bezpośrednio do Noteci. Mój pomysł polegał na tym, by koncern Holcim Polska część tej wody oddał lasom. Dla porównania, gdy przyjmiemy ze średnia głębokość pałuckich jezior wynosi 2 metry, to rocznie kopalnia wypompowuje 150 ha jezioro. Po wstępnych rozmowach okazało się, że koncern rozumie nasz problem. Po kilku latach udało się ten pomysł zrealizować i dzięki temu powstało coś naprawdę fajnego.
Co Lasy Państwowe musiały zrobić, aby tę wodę przejąć?
Nasze zadanie polegało na budowie 3 kilometrowego rurociągu, półtorakilometrowego otwartego rowu i przygotowaniu stawów do magazynowania wody. Najważniejszym celem było nawodnienie Kaczych Dołów, które jeszcze 30 lat temu były terenem podmokłym, ale na skutek zmian klimatu stały się suche. Zbiorniki wybudowaliśmy właśnie tam, gdzie w przeszłości była woda. Chcieliśmy odtworzyć tereny podmokłe z fauną i florą typową dla takiego środowiska, by w sposób naturalny wtapiały się w pałucki krajobraz.

Jacek Piskorski, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Udało się?
Myślałem, że natura w pełni odrodzi się tu po kilkunastu latach, ale już po trzech teren bardzo się zmienił. Już mamy gatunki fauny i flory typowe dla terenów podmokłych. Są kosaćce, które za chwilą zaczną na żółto kwitnąć, jest pałka wodna, trzcina i – co jest ewenementem – jeżogłówka. Jak na Kacze Doły przystało, mamy sześć gatunków kaczek. Pojawił się też gągoł, dla którego wybudowaliśmy budki lęgowe, a prócz niego gęsi, czaple, kormorany i zimorodki.
Ile czasu zajęła realizacja projektu?
Około 10 lat, ale na szczęście nie musiałem nikogo przekonywać do jego realizacji. Tyle czasu zajęło wypełnianie procedur i uzyskanie niezbędnych pozwoleń, bo projekt jest przecież nowatorski. Tutaj dziękuję moim koleżankom i kolegom z Lasów Państwowych. To w zasadzie jest ich dzieło, bo wzięli na siebie wypełnienie wszystkich wszystkie formalności, których było bardzo wiele.

Kacze Doły, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Czy spodziewał się pan tak dużego zainteresowania tym przedsięwzięciem?
Nigdy nie zastanawiałem się nad rozgłosem tylko nad efektem, który przyniesie ten projekt. Ale on przyszedł i to cieszy, bo temat niedoboru wody jest bardzo ważny. Leśnicy go czują i dzielenie się tym sukcesem jest bardzo ważne. W tym miejscu chciałbym podkreślić, że Lasy Państwowe w temacie retencji wody robią najwięcej. I warto z nas brać przykład, bo już dziś trzeba myśleć o przyszłości. Na razie woda w kranach płynie, ale za chwilę może się to zmienić.
Kacze Doły zostały atrakcją turystyczną.
Kilka dni temu otworzyliśmy tutaj ścieżkę rowerową, która łączy trzy powiaty. Kacze Doły mają też walory edukacyjne. Można też wybrać się na spacer i na własne oczy zobaczyć, jak zmieniło się to miejsce. Każdy jest mile widziany.

Kacze Doły, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Projekt zdobył również uznanie poza Polską
Najważniejszą nagrodą jest Edie Awards, którą w 2025 roku otrzymała spółka Holcim Polska za projekt realizowany wspólnie z Lasami Państwowymi. Nadleśnictwu Gołąbki przyznano również nagrodę w konkursie Modernizacja i budowa XXI wieku. Te nagrody cieszą, bo udało się pokonać duże i uznane marki – na przykład Muzeum Historii Naturalnej z Londynu.
Czy susza jest zjawiskiem postępującym w tej części województwa?
Wszyscy mówią o surowej tegorocznej zimie, a u nas śniegu nie było, a jeśli tak, to niewiele. Był mróz, ale na poprawy stosunków wodnych nie miał wpływu. Dlatego retencjonowanie wody jest bardzo ważne. Od kilku lat Lasy Państwowe wskazują w tej dziedzinie odpowiedni kierunek, ale to zadanie powinno leżeć nie tylko po stronie Lasów, lecz także innych środowisk i gałęzi gospodarki. U nas udało się to spiąć z firmą Holcim Polska, a odzew jaki udało się dzięki temu uzyskać sprzyja nagłośnieniu problemu suszy. Trzeba sobie uświadomić, że woda jest zasobem nieodtwarzalnym. W marcu spadło 8 litrów wody na metr kwadratowy, a mamy końcówkę kwietnia i zanotowaliśmy opady na poziomie 3 litrów. Rolnicy zaczęli wysiewać nawóz, bo w prognozach był deszcz, który ostatecznie nie spadł. W związku z tym już liczą straty, ponieważ woda nie rozpuściła nawozu, który zamiast wnikać w glebę, ulatnia się do atmosfery.

Kacze Doły, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Co dalej?
Mamy pomysły jak ją w przyszłości wykorzystać. Chcemy podzielić się nią z rolnikami. Są plany rozszerzenia retencji na szerszym obszarze gminy Dąbrowa (powiat mogileński), zasilenia wodą okolicznych jezior i Strugi Foluskiej. Możliwe, że wykorzystując meliorację, uda się nawodnić od kilku do kilkunastu tysięcy hektarów pól. To bardzo fajny rozwojowy projekt i mam nadzieję, że będzie zrealizowany – także we współpracy z Urzędem Marszałkowskim.
A jeśli się nie uda?
Możemy zostać bez wody.
Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego
30 kwietnia 2026 roku