Film

Ksawery Szlenkier, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP
Ksawery Szlenkier, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

– Czuję więź z Toruniem. Rozmowa z Ksawerym Szlenkierem

Czym jest dla Pana praca z Krzysztofem Zanussim?

Myślę, że to jest bardzo mocny akcent w życiu każdego twórcy, móc się spotkać z takim mistrzem, człowiekiem o takiej klasie i kulturze, o takiej wiedzy i doświadczeniu. Szczególną miarą klasy pana Krzysztofa jest to, że on nie lubi być tak traktowany, on się nie narzuca z tym, on jest po prostu skromny. To powoduje, że ta relacja jest ludzka i kiedy już pracujemy nad konkretnymi scenami, to pan Krzysztof jest też uważny na aktora, kieruje, ale nie narzuca, daje pewną wolność. To sprawia, że ja się czuję współtwórcą tego filmu, to mi daje komfort.

Trochę podglądałem to wprowadzenie pana i partnerki przez pana Krzysztofa na planie nad Wisłą. Ta spokojna rozmowa w przyciemnionym namiocie, tłumaczenie roli. Jak wygląda praca na planie?

Dużo zależy od osobowości reżysera, od konstelacji ludzkiej wokół niego. Na planie filmowym nie ma demokracji i przykład idzie z góry. Jeżeli reżyser rozmawia spokojnie, jest cierpliwy wobec ekipy i aktora, który potrzebuje czasu, żeby ułożyć sobie sekwencję czynności, połączyć z emocjami, to takie podejście przenosi się na całą ekipę. Czasami pomysł aktora i wizja reżysera się ścierają.  Wtedy potrzebna jest cierpliwość i wzajemny szacunek. Tutaj mamy takie poczucie, że panuje spokój, koncentracja, wszyscy wiedzą, co mają robić, więc jest czas na spokojną rozmowę. Pan Krzysztof mówi, w którym kierunku chciałby, żeby scena poszła od strony emocjonalnej, mamy chwilę, żeby to przedyskutować, czy tak, czy tak, a może tym sposobem, może trzeba zmienić w tekście jakieś słowo, żeby lepiej zaakcentować daną intencję. Jeżeli praca jest oparta na rozmowie, a rozmowa jest oparta na obustronnym szacunku, to wtedy wszystkie strony czują się komfortowo. I mam nadzieję, że to się też przeniesie na efekt, że wyjdzie kino… Boję się tego słowa, no ale dobrze, że wyjdzie film głęboki, że nie będzie błahy. I to właśnie byłoby wykwitem osobowości i doświadczenia pana Krzysztofa Zanussiego. Warto w takim celu oddać na planie cząstkę siebie.

Ile zostaje w aktorze, jako człowieku, po filmie? Po granej postaci?Po każdym filmie zostaje pamięć o spotkaniu z konkretnymi ludźmi. Z kimś jest lepsza energia, z kimś gorsza, to oczywiste, ale zapamiętuje się ludzi. To też jest jeden z plusów mojego zawodu, że za każdym razem jest to trochę inna ekipa i że się poznaje nowych ludzi. Często po latach wpadasz na kogoś, z kim przeżyłeś już kiedyś filmową przygodę, jest dużo wspomnień. Natomiast tutaj, w Całopaleniu, mój bohater dotyka spraw ostatecznych, z pewnymi emocjami zderza się, jak ze ścianą. Nie potrafi ich opanować, one są silniejsze od niego. Myślę, że z tego planu zostanie mi w głowie pamięć o tym, że miałem do czynienia ze skrajnymi emocjami bohatera. Również to, że spróbowałem nowych rzeczy, choćby latania balonem. Jeżeli jest poczucie, a ja mam takie poczucie, że daliśmy absolutnie wszystko, co można było w tych konkretnych scenach, to daje to zawodową satysfakcję, że właśnie się dotknęło czegoś niebanalnego. Kino Krzysztofa Zanussiego to jest inny poziom, inna przestrzeń niż sama rozrywka. Mam wrażenie, że to jest taki film, który zagospodarowuje potrzebę ciszy w każdym człowieku. Potrzebę kontemplacji i pobycia samemu ze swoimi myślami, swoimi pytaniami, również tymi sięgającymi najgłębiej.

Ta filmowa przygoda już na zawsze ze mną zostanie. Tym bardziej, że czuję pewną więź z Toruniem. Nasza rodzinna historia jest taka, że uciekając z Niemiec przed przemocą na tle religijnym, przed pożogą Wojny Trzydziestoletniej, Szlenkierowie, wtedy Schlenkerowie schronili się w Toruniu. Tutaj rozwijali swój fach, swoje rzemiosło garbarskie i dopiero później w XIX wieku przenieśli się do Warszawy i tam dalej rodzina się rozwijała. Jednak początki i pierwsze schronienie przed zawieruchą historii były właśnie w Toruniu. Myślę, że ten duch opiekuńczości i gościnności tutaj trwa. Dziękuję za to, że mogę tutaj z państwem być.

Dziękuję za rozmowę!

Departament Promocji
Paweł Jankowski

28 maja 2026