Fotografia przyrodnicza uczy pokory
Rozmowa z Piotrem Szumigajem* – fotografem dzikiej przyrody, pracownikiem Wdeckiego Parku Krajobrazowego.
Cierpliwość, wprawne oko, solidny warsztat i szczęście – która z tych cech jest niezbędna, by zrobić dobre zdjęcie przyrodnicze?
Trudno wskazać jedną cechę, bo fotografia przyrodnicza jest wypadkową wielu elementów. Dla mnie kluczową rolę odgrywa cierpliwość, bez niej wszystko inne traci sens. Natomiast największą radość sprawiają mi same wyjścia w teren i wykonywane ujęcia. Najważniejsza jest droga, jaka prowadzi do zrobienia fotografii. Mój przyjaciel fotograf często powtarza, że w fotografii przyrodniczej chodzi o to, aby gonić króliczka, a nie go złapać. To sztuka cierpliwego czekania, wstawania przed świtem, marznięcia w trzcinach, wielogodzinnego siedzenia w bezruchu i wracania niekiedy z pustą kartą pamięci, ale z głową pełną obrazów. Liczy się obserwowanie światła, tropienie śladów, uczenie się rytmu przyrody, ale też poznawanie własnych granic fizycznych i psychicznych. Każde wyjście w teren jest obietnicą przeżycia czegoś niezwykłego, nawet jeśli finalnie nic spektakularnego nie pojawi się przed obiektywem. Ten króliczek to nie tylko idealny kadr, ale stan umysłu, uważność, pokora i ekscytacja, że być może dziś się uda. A gdy już naprawdę uda się go złapać – światło jest idealne, kadr ostry – satysfakcja trwa chwilę. Potem znów pojawia się potrzeba wyjścia, sprawdzenia się, poszukania kolejnego spotkania. Fotografia przyrodnicza uczy, że największą nagrodą nie jest zdjęcie, lecz doświadczenie bycia częścią świata, którego nie da się kontrolować.

Piotr Szumigaj, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP
Jak wygląda fotografowanie przyrody od kuchni?
Zdecydowanie mniej romantycznie niż mogłoby się wydawać. To nie są tylko spacery z aparatem, ale godziny planowania, obserwacji i często fizycznego dyskomfortu. Trzeba wstawać bardzo wcześnie, mierzyć się z chłodem, wilgocią, zmęczeniem, a czasem zwyczajnie zniechęceniem. Przyroda potrafi zaskakiwać i żaden plan nie daje gwarancji sukcesu. Czasami najlepsze kadry powstają wtedy, gdy dzieje się coś zupełnie nieoczekiwanego. Trzeba być gotowym, ale też pogodzonym z tym, że nie wszystko uda się zrobić. Istotna jest również odpowiedzialność. Fotograf przyrody musi wiedzieć, kiedy się wycofać, kiedy zrezygnować ze zdjęcia, by nie zakłócać naturalnego rytmu przyrody. Są momenty, w których etyka jest ważniejsza niż fotografia. Przyroda nie jest sceną ani planem zdjęciowym, to żywy organizm, którego jesteśmy tylko gośćmi.

Wilk szary, fot. Piotr Szumigaj
Która z pańskich fotografii jest najbardziej wyjątkowa?
Jednym z najbardziej wyjątkowych zdjęć w moim dorobku pozostaje fotografia wilka z jednego z pierwszych spotkań w terenie. Było ono szczególne przede wszystkim dlatego, że zwierzę pojawiło się zaskakująco blisko i na krótką chwilę zatrzymało wzrok wprost na obiektywie. Dzięki temu na zdjęciu wyraźnie widać nie tylko sylwetkę wilka, jego proporcje i napiętą postawę, ale przede wszystkim spojrzenie – intensywne, czujne, przenikliwe, niosące w sobie dzikość i ogromną świadomość otoczenia. To właśnie te elementy sprawiły, że ta fotografia ma w sobie coś więcej niż tylko wartość dokumentalną. Zazwyczaj wygląda to zupełnie inaczej, bo wilki są niezwykle ostrożne i trudne do uchwycenia. Najczęściej udaje się je sfotografować z dużej odległości jako część szerszego kadru środowiskowego. W takich ujęciach stają się fragmentem krajobrazu, sylwetką przemieszczającą się po linii lasu, cieniem na tle łąki, drobnym akcentem w przestrzeni. Tamto spotkanie było jednak inne. Wyjątkowe nie tylko pod względem fotograficznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. To był moment prawdziwego, niemal namacalnego kontaktu z dziką naturą, krótka chwila wzajemnej obserwacji, w której obie strony były świadome swojej obecności. Czas jakby na moment zwolnił, a cała uwaga skupiła się na tym jednym spojrzeniu. Takie doświadczenia zdarzają się niezwykle rzadko i właśnie dlatego zostają w pamięci na długo, przypominając jednocześnie, dlaczego warto godzinami czekać w terenie na ten jeden jedyny upragniony moment.

Zachód słońca w Borach Tucholskich, fot. Piotr Szumigaj
Dlaczego przyroda naszego regionu, a zwłaszcza Bory Tucholskie i Dolina Dolnej Wisły, jest dla fotografów inspirujące?
Przyroda województwa kujawsko-pomorskiego ma w sobie przysłowiowe „to coś”, co szczególnie mocno przemawia do fotografów przyrody szukających autentyczności i spokoju. To region o ogromnym bogactwie przyrodniczym, a jednocześnie wciąż wolny od masowej turystyki, co daje poczucie obcowania z naturą w jej bardziej pierwotnej, nieskażonej formie. Brak pośpiechu, cisza i przestrzeń sprzyjają uważnej obserwacji, a to właśnie ona jest fundamentem dobrej fotografii przyrodniczej. To obszary niezwykle bogate przyrodniczo, a jednocześnie wciąż niedoceniane. Bory Tucholskie to przede wszystkim rytm lasu, zmieniające się światło, poranne mgły, zapach żywicy, rozległe kompleksy leśne pozwalają fotografowi niemal zanurzyć się w krajobrazie. To idealne miejsce do pracy z detalem, światłem i nastrojem. Każda pora dnia i roku przynosi inne kadry, od miękkiego, rozproszonego światła o świcie, po kontrastowe sceny jesienią czy surowość zimowych pejzaży. Z kolei Dolina Dolnej Wisły oferuje zupełnie inny charakter – otwartość, dynamikę i ogromną różnorodność biologiczną. To krajobraz z nieustanną w ruchu Wisłą, ze światłem ciągle inaczej układającym się na nadrzecznych łąkach, gdzie pory roku wyraźnie zaznaczają swoją obecność. Szczególnie ważna jest tu obecność ptaków, co czyni dolinę jednym z najciekawszych obszarów obserwacyjnych w Polsce. Dla fotografa przyrody oznacza to nie tylko bogactwo tematów, ale też konieczność poznania rytmu natury tych miejsc i zależności między gatunkami a środowiskiem. Pozwala również na długoterminową pracę w terenie. To zupełnie inne podejście niż szybkie, jednorazowe wyprawy. Tutaj fotografia staje się procesem, a nie celem samym w sobie.
Które z zakątków Polski są najbardziej fotogeniczne?
Rzadko decyduję się na dalsze wyjazdy po Polsce, gdyż mam pełne przekonanie, że na własnym podwórku wciąż jest ogrom pracy do wykonania i wiele historii do opowiedzenia obrazem. Od 14 lat trzymam się terenów, które dobrze znam i z którymi jestem zawodowo i emocjonalnie związany, czyli Wdeckim Parkiem Krajobrazowym i Zespołem Parków Krajobrazowych nad Dolną Wisłą. Długotrwała obecność w tych miejscach pozwala mi je naprawdę dobrze poznać, rozumieć rytm natury, przewidywać pewne sytuacje, obserwować jak konkretne fragmenty krajobrazu reagują na pogodę, porę dnia czy sezon. Ta wiedza daje ogromny komfort pracy, ale jednocześnie wcale nie odbiera elementu zaskoczenia. Wręcz przeciwnie, im lepiej znam teren, tym częściej potrafi mnie on zaskoczyć. Przyroda tych obszarów wciąż oferuje coś nowego, nieoczywistego, a to sprawia, że nawet po latach pracy nadal czuję ciekawość.

Piotr Szumigaj, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP
Ma pan fotograficzne marzenie, które się jeszcze nie spełniło?
Nie podchodzę do fotografii ambicjonalnie w sensie „zaliczania” gatunków. Nie mam listy zwierząt, które chciałbym odhaczyć. Najbardziej cenię przypadkowe spotkania. Takie, których się nie planuje i których nie da się wymusić. To one są najciekawsze, bo zawierają element zaskoczenia i autentyczności. Biorę to, co przyniesie mi los. Fotografia przyrodnicza uczy pokory i pokazuje, że największą nagrodą nie jest konkretne zdjęcie, lecz samo doświadczenie bycia blisko natury.
*Piotr Szumigaj pochodzi z Roztocza na Lubelszczyźnie, mieszka w okolicach Chełmna i pracuje we Wdeckim Parku Krajobrazowym. Z zawodu jest zootechnikiem, z zamiłowania fotografem dzikiej przyrody. Pełni też funkcję prezesa Okręgu Toruńskiego Związku Polskich Fotografów Przyrody. Fotografuje florę, faunę, awifaunę i krajobrazy Wdeckiego Parku Krajobrazowego i Zespołu Parków Krajobrazowych nad Dolną Wisłą.
2 marca 2026 r.
- Bielik w zimowej scenerii, fot. Piotr Szumigaj
- Daniele, fot. Piotr Szumigaj
- Daniele w zimowej scenerii, fot. Piotr Szumigaj
- Lisie przedszkole, fot. Piotr Szumigaj
- Poranek w Borach Tucholskich, fot. Piotr Szumigaj
- Struga Sierosławska w zimowej odsłonie, fot. Piotr Szumigaj
- Wschód słońca w Starej Rzeczce, fot. Piotr Szumigaj
- Zima w Borach Tucholskich, fot. Piotr Szumigaj
- Zimorodek, fot. Piotr Szumigaj








