Aktualności

Wizyta u stuletniego Romana Alfuta, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Wizyta u stuletniego Romana Alfuta, fot. Andrzej Goiński/UMWKP

Witalnością zawstydzają młodsze pokolenia

Pamiętają czasy znane nam z podręczników historii, dojrzewali w okupowanej Polsce, mierzyli się z trudnościami PRL-u, a dziś swoim doświadczeniem życiowym wspierają kilka pokoleń swoich licznych rodzin. Są dla nich źródłem wiedzy, radości i spokoju. Stuletnich mieszkańców regionu odwiedzili radni województwa Robert Malinowski, Paweł Zgórzyński i Anna Niewiadomska.

Bliskie relacje z wnukami i prawnukami utrzymuje Barbara Niklas, która urodziła się 6 sierpnia 1926 roku w miejscowości Żur koło Osia (powiat świecki). Jest córką Ignacego Janiaka i Weroniki z domu Borkowskiej. Wychowywała się z trzema starszymi siostrami – Krystyną, Janiną i Ireną. Dzieciństwo spędziła w Osiu, gdzie ukończyła szkołę podstawową. Następnie kontynuowała naukę w liceum, a w 1948 roku zdała maturę w Toruniu. W latach 1948–1952 studiowała prawo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W czasie studiów pracowała w Wojewódzkim Wydziale Oświaty w Toruniu. Po ukończeniu studiów zawodowo związała się z Bydgoszczą, gdzie pracowała w Naczelnej Organizacji Technicznej (NOT).

W Toruniu poznała swojego przyszłego męża Henryka. Pobrali się 30 czerwca 1951 roku. Mieli dwóch synów – Wojciecha i Piotra. Nestorka doczekała się też czworga wnucząt i sześciorga prawnucząt, z którymi chętnie rozmawia o ich życiu i z zainteresowaniem słucha opowieści, dzieląc się własnym doświadczeniem.

Od zawsze interesuje się archeologią i przyrodą. Przeczytała niezliczoną liczbę książek, z zamiłowaniem rozwiązuje krzyżówki i chętnie oglądała teleturnieje, często dziwiąc się, że uczestnicy nie znają odpowiedzi na wiele pytań. Pasjonuje się również sportem – szczególnie piłką nożną, siatkówką i lekkoatletyką. Kiedy mieszkała na bydgoskim Osiedlu Leśnym, uwielbiała spacery po Myślęcinku.

Najbliżsi cenią ją za mądrość, rozwagę i umiejętność szukania kompromisów. Jest osobą wyważoną, spokojną, otwartą na drugiego człowieka. Potrafi znaleźć rozwiązanie nawet w trudnych sytuacjach i autorytetem dla swojej rodziny. Dziś mieszka w Wejherowie, jest pod czułą opieką syna Wojciecha i jego rodziny.

Przykładem zaradności i aktywności jest dla bliskich Roman Alfut. Przyszedł na świat 9 sierpnia 1926 roku w Jabłonowie Pomorskim. Jest najmłodszym dzieckiem Jana i Leokadii (miał starszego brata i dwie siostry). Mamę stracił w wieku zaledwie sześciu lat. Pierwsze lata okupacji spędził pracując przymusowo w niemieckich majątkach w powiecie brodnickim. W 1943 roku wyjechał do Gdańska, gdzie ukończył szkołę murarską, by po jej ukończeniu podjąć pracę w bydgoskiej firmie budowlanej. Po wyzwoleniu wrócił do rodzinnego Jabłonowa Pomorskiego i rozpoczął pracę w Polskich Kolejach Państwowych. Z koleją zawodowo był związany do przejścia na emeryturę w 1982 roku.

Z Haliną Goll, z którą ożenił się w 1950 roku, mieli trzech synów – Teodora, Kazimierza i Grzegorza. Małżonkowie w wolnym czasie uprawiali ogródek działkowy. Jego wielką pasją było również wędkarstwo. Do dziś chętnie majsterkuje, wykonuje drobne naprawy i przeróbki, czerpiąc z tego wiele satysfakcji. Od dwudziestu lat pan Roman jest wdowcem. Mimo sędziwego wieku nadal mieszka sam w tym samym mieszkaniu, w którym żyje od 65 lat. Doczekał się wnuczki, trzech wnuków i trojga prawnucząt. Na co dzień może liczyć na troskę i wsparcie rodziny, jednak wiele codziennych obowiązków, takich jak pranie czy inne prace domowe, wykonuje sam.

Rodzina zawsze mogła polegać na urodzonym 10 sierpnia 1926 roku w Gnojnie (powiat lipnowski) Rochu Jastrzębskim. Był najmłodszym z dwanaściorga dzieci Józefa i Franciszki. Po zakończeniu wojny i powrocie do kraju z przymusowych robót w Niemczech, podjął pracę jako robotnik w fabryce zabawek, a następnie w browarze w Inowrocławiu. Pracował również w Nadleśnictwie Prądocin i kombinacie budowlanym. Wykonywał również prace dodatkowe.

W 1956 roku zawarł związek małżeński z Kazimierą Głowacką, z którą zamieszkał w Prądocinie (powiat bydgoski), by po 10 latach przeprowadzić się do Bydgoszczy. Mieli dwójkę dzieci – syna Jerzego i córkę Mirosławy. Pan Roch przez wiele lat z oddaniem opiekował się chorą żoną, a później również swoją córką i synem. Jeszcze w wieku 86 lat odprowadzał wnuczkę Nicolettę do szkoły, uczył ją piosenek i opowiadał o swoich życiowych doświadczeniach. Obecnie pozostaje pod troskliwą opieką Dawida i Kornelii Jastrzębskich oraz ich dzieci. Rodzina dokłada wszelkich starań, aby zapewnić mu jak najlepszą opiekę i komfort życia.

Pan Roch jest człowiekiem pogodnym, uczynnym i zawsze gotowym nieść pomoc innym. Rodzina podkreśla jego pracowitość, życzliwość i wielkie serce. Lubi słuchać muzyki. Szczególnie ceni twórczość Mieczysława Fogga, a jego ulubioną piosenką jest „Ta ostatnia niedziela”. Zawsze powtarzał, że najważniejsze w życiu są dobro rodziny i życzliwość wobec drugiego człowieka.

Oddaną rodzinie, troskliwą i pomocną jest Natalia Matuszewska (z domu Konicka), która przyszła na świat 10 sierpnia 1926 roku w Rudzie (powiat rypiński). Wychowała się w rodzinie rolniczej. Miała pięcioro rodzeństwa: trzech braci – Tadeusza, Mieczysława i Jerzego oraz dwie siostry – Lucynę i Mieczysławę.

Jej wspomnienia z dzieciństwa w dużej mierze związane są z okresem II wojny światowej. Trzynastoletnią wówczas Natalię okupanci skierowali do pracy przymusowej w gospodarstwie prowadzonym przez Niemca w Żałem (powiat rypiński). Był to dla niej trudny czas, który jednak z wielką siłą i wytrwałością przetrwała.

Po wojnie, na wiejskiej zabawie, poznała Wacława Matuszewskiego, za którego wyszła za mąż w 1946 roku. Małżonkowie prowadzili wspólnie gospodarstwo rolne i wychowywali córki – Amelię i Teresę. Po śmierci męża w 1968 roku, pani Natalia nie wyszła ponownie za mąż. Pozostała blisko  rodziny – zamieszkała ze starszą córką Amelią, której przez kolejne lata pomagała prowadzić dom i wychować wnuki. Doczekała ich pięciorga – trzech wnuków i dwóch wnuczek. Ma też sześcioro prawnucząt – cztery prawnuczki i dwóch prawnuków. Jest również prababcią półrocznego Huberta.

Przez wiele lat jej wielką pasją było czytanie książek. Korzystała z biblioteki, książek własnych i przywożonych przez rodzinę. Lubiła również gotować, z zaangażowaniem zajmowała się także domem i gospodarstwem. Pani Natalia jest osobą niezwykle ciepłą, dobrą i serdeczną.

Choć babcia ma już 100 lat, nadal pozostaje bardzo ważną i wartościową częścią naszej rodziny. Jest dla nas bezcenną skarbnicą rodzinnej historii, mądrości i wspomnień. Prawdziwym rodzinnym skarbem – mówią najbliżsi.

Rodziny mieszkańców regionu, którzy w najbliższym czasie kończą sto lat, a także starszych, zachęcamy do kontaktu pod numerem telefonu 56 62 18 344 i adresem e-mailowym: stulatkowie@kujawsko-pomorskie.pl.

Więcej w zakładce Rówieśnicy Niepodległej

Beata Krzemińska
Rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego

14 sierpnia 2026 r.