Zygmunt Paczkowski
urodził się 12 kwietnia 1926 roku w Inowrocławiu, z którym związał całe swoje życie. Pochodził z rodziny o artystycznych i rzemieślniczych tradycjach. Jego ojciec, Leon Paczkowski, był mistrzem malarskim i dekarzem, prowadzącym własny warsztat, natomiast matka Maria z domu Lewandowska zajmowała się handlem, prowadząc sklep z artykułami malarskimi mieszczący się na rynku w Inowrocławiu. Oboje rodzice hobbystycznie malowali obrazy, przekazując dzieciom wrażliwość artystyczną. Wychowywał się wraz z dwiema siostrami – Wandą i Stefanią.
W dzieciństwie uczęszczał do ochronki przy kościele św. Mikołaja w Inowrocławiu. Lata przedwojenne, spędzał m.in. na wakacjach u rodziny we wsi Morzyce, zapisały się one w jego pamięci jako czas beztroski i radości. Okres ten przerwał wybuch II wojny światowej. W czasie okupacji pracował w zakładzie dekarskim prowadzonym przez wuja, a pod koniec wojny został zmuszony do pracy przy kopaniu okopów przeciwpancernych. Po wycofaniu się wojsk niemieckich szczęśliwie powrócił do domu.
Po zakończeniu wojny z determinacją podjął naukę – ukończył liceum dla dorosłych oraz technikum, zdobywając tytuł technika mechanika. Wkrótce założył rodzinę i rozpoczął pracę zawodową. Związał się z inowrocławskimi zakładami chemicznymi, gdzie pełnił odpowiedzialne funkcje – był mistrzem zmianowym w narzędziowni i kuźni, a także kierownikiem bazy transportowej. Nawet po przejściu na wcześniejszą emeryturę nie zrezygnował z aktywności zawodowej – wrócił do pracy, angażując się w remonty urządzeń i wspierając młodszych pracowników swoją wiedzą i doświadczeniem. Był dla nich mentorem i przykładem sumienności, często pracując wraz z zespołem wiele godzin dziennie.
Dwukrotnie zakładał rodzinę. Z pierwszą żoną, Ulą, która zmarła przedwcześnie po ciężkiej chorobie w wieku, miał córkę Marię. Drugą żonę, Lidię, poznał dzięki wspólnym znajomym – z tego małżeństwa urodziła się córka Joanna. Również żona Lidia odeszła po długiej chorobie. Mimo trudnych sytuacji życiowych zawsze pozostawał oddany rodzinie. Doczekał się trojga wnucząt – Mai, Marka i Artura – oraz prawnuków: Hani, Zosi i Jana.
Od najmłodszych lat przejawiał szerokie zainteresowania techniczne i artystyczne. Pasjonowało go majsterkowanie, tworzenie i udoskonalanie przedmiotów codziennego użytku. Interesował się fotografią i kolekcjonował aparaty. Uwielbiał jazdę na rowerze i motocyklach, a szczególną troską otaczał swojego Trabanta 600. Tworzył witraże, zajmował się szyciem, a także – z pomocą znajomych – własnoręcznie zbudował dom. Chętnie grał na instrumentach, mimo że nie znał nut – do dziś sięga po harmonijkę ustną.
Znany jest jako człowiek niezwykle sumienny, dokładny i pracowity. Zawsze gotowy do pomocy, potrafił znajdować kreatywne rozwiązania nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Jako ojciec i dziadek przekazywał kolejnym pokoleniom nie tylko wiedzę techniczną i zamiłowanie do pracy, ale także wrażliwość i otwartość na świat, pomoc innym.
Jego życie to świadectwo siły charakteru, konsekwencji i nieustannej aktywności – przykład pokolenia, które budowało rzeczywistość powojennej Polski, nie tracąc przy tym pasji i radości życia. Nawet teraz mając 100 lat potrafi żartować, ma sam do sienie duży dystans. Można mu pozazdrościć pamięci – często opowiada różne rodzinne historie.