Eugenia Bronisława Lewandowska
urodziła się 24 grudnia 1925 roku w Wilnie. Jej ojciec, Kazimierz Mularski, pochodził z Włocławka i pracował jako sekretarz gminny w Kowalu. Do Wilna trafił w związku ze służbą wojskową, gdzie poznał przyszłą żonę. Po pewnym czasie rodzina powróciła do Kowala, w którym mieszkała aż do wybuchu II wojny światowej.
Lata wojenne były dla rodziny niezwykle trudne. W czasie okupacji mieszkali w Kowalu, gdzie młoda Eugenia została skierowana do pracy u niemieckiej rodziny, pomagając w prowadzeniu domu. Był to czas wymagający dojrzałości, odpowiedzialności i siły, które ukształtowały jej charakter na całe życie.
W wieku 23 lat wyszła za mąż za Tadeusza, pochodzącego z pobliskich Dębniaków w powiecie włocławskim. Małżonkowie wspólnie prowadzili gospodarstwo rolne przejęte po rodzicach męża. Praca była ciężka i wymagająca — bez maszyn, wykonywana ręcznie. Zajmowali się uprawą roli oraz hodowlą zwierząt gospodarskich, a mąż dodatkowo pracował przy wyrębie lasu. Pani Eugenia często z nostalgią wspomina żniwa i koszenie zboża ręcznymi kosami.
Doczekali się pięciorga dzieci. Pani Eugenia była zawsze niezwykle oddaną i troskliwą matką, z wielkim zaangażowaniem uczestnicząc w wychowaniu dzieci, a później również wnuków. Dziś jest dumną babcią ośmiorga wnucząt oraz prababcią trzynaściorga prawnucząt.
Przez całe życie pozostawała osobą bardzo aktywną i towarzyską. Udzielała się w Kole Gospodyń Wiejskich w Dębniakach, chętnie uczestniczyła w potańcówkach oraz wyjazdach, m.in. do Częstochowy. Jest osobą powszechnie lubianą — zawsze potrafi wysłuchać, doradzić i wesprzeć.
Do dziś zachowała ogromną ciekawość świata. Uwielbia czytać książki, szczególnie o tematyce wojennej, tureckiej oraz romanse. Z pasją rozwiązuje krzyżówki i prowadzi długie, często nocne rozmowy. Przez całe życie wykazywała niezwykłe zdolności manualne — własnoręcznie szyła sukienki, swetry, rękawiczki i szaliki, haftowała chusteczki oraz wykonywała robótki na szydełku.
Po śmierci męża przeprowadziła się do Włocławka. Trzy lata temu wraz z rodziną powróciła do Dębniaków, gdzie ponownie znalazła się wśród bliskich i w dobrze znanym sobie otoczeniu. Obecnie zmaga się z astmą, jednak nie traci pogody ducha ani wewnętrznej siły.
Najmłodsza córka, Renata, z ogromnym wzruszeniem mówi o swojej matce, podziwiając jej pokorę, mądrość i głęboki szacunek do życia – jest dla mnie nie tylko mamą, ale także przyjaciółką i powierniczką najważniejszych sekretów. Zawsze gotowa służyć radą — zarówno w sprawach codziennych, jak i rodzinnych — przez całe życie była i pozostaje filarem naszej rodziny.
Beata Krzemińska
rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego
grudzień 2025 r.