Zmartwychwstały objawia się przez ludzi
Rozmowa księdzem biskupem Arkadiuszem Okrojem – ordynariuszem diecezji toruńskiej
Triduum Paschalne rozpoczynamy Wielkim Czwartkiem, w którym wspominamy ustanowienie sakramentów kapłaństwa i Eucharystii. Tego dnia w kościołach wierni słuchają fragmentu ewangelii opisujący Jezusa obmywającego nogi apostołom. Jak dziś powinniśmy odczytywać ten gest?
Gest obmycia nóg jest jednym z najbardziej przejmujących znaków objawiających, kim naprawdę jest Bóg. Objawiony w Jezusie Bóg jest wcieloną pokorą. Ten, który jest Panem Wszechświata, przez wcielenie i podjęcie dzieła zbawczego staje się sługą sług – bo taka jest natura Boga. Jego miłość wyraża się w działaniu, w miłosierdziu. Bóg jest miłością, która pragnie i szuka człowieka.
Dlatego Jezus wybiera apostołów. Za chwilę zaprosi ich do uczestnictwa w Jego kapłaństwie. To oni są początkiem Kościoła – Kościoła pokornych grzeszników – ludzi, którzy mają świadomość, że sami są słabi, a jednak z pokorą przyjmują obmycie swoich nóg.
Doświadczywszy obmycia, obdarzeni ogromną godnością, zostają posłani do świata, który brudzi. Do świata, w którym Jezus pragnie obmywać swoim miłosierdziem nogi pokornych grzeszników. Czyni to przede wszystkim w sakramencie miłosierdzia. Czyni to przez tych, którzy przyjęli Jego powołanie i którzy, sami świadomi swojej słabości, pragną być jak ich Mistrz. Pragną służyć Kościołowi pokornych grzeszników. Troszczą się o to, aby ten Kościół był przestrzenią troski o jakość wzajemnych relacji, w których człowiek doświadcza tego, jak bardzo jest kochany, jak wielką cieszy się godnością.
Doświadczamy tego, uczestnicząc w Eucharystii. Przygotowani przez obmycie nóg, przez sakrament miłosierdzia, wchodzimy w nią, aby na początku – odmawiając akt pokuty – uświadomić sobie, że jesteśmy Kościołem pokornych grzeszników, którzy pragną wejść w komunię, w głęboką relację z Tym, który jest miłością.
Doświadczamy także tego, że gromadzimy się jako bracia i siostry w Chrystusie Panu. Jako ci, którzy są zobowiązani, by w świecie ludzi tak bardzo podzielonych pracować nad jakością wzajemnych relacji.
Aby były one coraz bardziej godne miana braterskich i siostrzanych. Abyśmy mogli z czystym sumieniem szczerze spojrzeć sobie w oczy i przekazać znak pokoju.

Misterium Męki Pańskiej w Grębocinie, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
W liturgii słowa w Wielki Piątek widzimy samotność Jezusa. Wypiera się Go nawet Piotr. Czy ten ewangeliczny opis można odnieść do czasów nam współczesnych? Spada liczba udzielanych sakramentów, wskaźnik domnicantes (uczestniczących w niedzielnej mszy świętej) za 2024 rok wyniósł 30 proc., a communicantes (przystępujących do komunii świętej) – 15 proc. Diecezja toruńska wypada poniżej średniej krajowej (24 proc. i 12 proc.). Czy zechciałby ksiądz biskup skomentować te dane?
Tak, ten opis bardzo mocno dotyka również naszych czasów. Wielki Piątek odsłania przed nami samotność Jezusa – samotność Miłości Ukrzyżowanej. Jest to samotność zrodzona z niezrozumienia, lęku, zagubienia, ale także z ludzkiej niewierności. Piotr się wypiera, uczniowie uciekają, wielu odchodzi. Ten obraz nie należy tylko do przeszłości – wciąż na nowo odsłania się w ludzkich wyborach i postawach.
Oczywiście, dane o spadku praktyk religijnych trzeba traktować poważnie. Ale Kościół nie może patrzeć na nie jedynie jak na statystykę. Za każdą liczbą kryje się konkretny człowiek – jego historia, jego pytania, jego zranienia, jego rozczarowania, czasem obojętność, a czasem po prostu brak doświadczenia żywej wiary. Dlatego te liczby są dla nas przede wszystkim wezwaniem do głębszego spojrzenia na naszą wiarę i sposób jej przekazywania.
Świadomość tego, że nie wszyscy dziś utożsamiają się z Kościołem, powinna nas mobilizować do postawienia sobie zasadniczego pytania: czy potrafimy prowadzić człowieka do doświadczenia żywej wiary i osobistego spotkania z Chrystusem?
Odpowiedzią na to pytanie chcemy uczynić konkretne działania duszpasterskie. Dlatego w diecezji toruńskiej rozpoczynamy Rok Eucharystii. Pragniemy odkrywać, jak bardzo powrót do niedzielnej Eucharystii może przemieniać nasze życie – życie osobiste, życie naszych rodzin i całych wspólnot. Chcemy głębiej przeżywać bogactwo nabożeństw eucharystycznych, które mają w Kościele długą tradycję: Godzinę Świętą, nabożeństwa pierwszopiątkowe i pierwszosobotnie. Pragniemy pielęgnować adorację i coraz liczniej gromadzić się przed Najświętszym Sakramentem.

Misterium Męki Pańskiej w Grębocinie, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Rok Eucharystii to czas wielu pięknych inicjatyw. Ważnym wydarzeniem dla Kościoła naszej diecezji będzie Kongres Eucharystyczny, który odbędzie się 27 czerwca, w uroczystość patronalną naszej diecezji, Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Będzie to spotkanie przedstawicieli wspólnot obecnych w naszych parafiach.
Ten czas ma pomóc nam na nowo odkryć, że duchowość eucharystyczna nie jest dodatkiem do życia wiary, ale stanowi jej centrum i fundament. Każda Eucharystia kończy się przecież misją. Dlatego jako uczniowie Eucharystii chcemy otworzyć się na większe zaangażowanie w życie Kościoła.
W dniu wspomnienia patrona Roku Eucharystii, błogosławionego Karola Acutisa, rozpoczniemy kolejny etap tego czasu. Uformowani dzięki duchowości eucharystycznej, chcemy podjąć wspólną modlitewną mobilizację w całej diecezji. Będziemy modlić się szczególnie za tych, którzy odeszli od Kościoła, prosząc o łaskę powrotu. Z większą gorliwością podejmiemy także modlitwę za powołanych, aby nie lękali się odpowiedzieć na głos Boga. Ta modlitwa będzie podejmowana podczas Eucharystii, adoracji i nabożeństw eucharystycznych.
Samotność Chrystusa nie jest powodem do pesymizmu, ale zaproszeniem, by do Niego powrócić, trwać przy Nim i odważnie świadczyć o Nim wobec świata.

Misterium Męki Pańskiej w Grębocinie, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Wielka Sobota to czas oczekiwania na Zmartwychwstanie i wyciszenia po przedświątecznej gorączce zakupów. Czy dziś przywiązujemy wagę do rzeczy duchowych? Jak powinniśmy zadbać o sferę duchową, rozumianą również jako zdrowie psychiczne?
Wielka Sobota to rzeczywiście czas oczekiwania. Nie tylko na Zmartwychwstanie Chrystusa, ale także na odrodzenie naszej duchowości. Wiara i życie duchowe w tradycji biblijnej rodzą się ze słuchania. Duchowość to relacja z Bogiem, który mówi do człowieka i słowem stwarza świat. To otwarcie się na słowo, które stwarza nas na nowo.
Taką postawę przyjmował Izrael: „Szema Israel” — „Słuchaj, Izraelu”. Ten nakaz słuchania przypomina, że istotą duchowości jest wsłuchiwanie się w Boga, który nieustannie mówi do człowieka.
Warunkiem rozpoznania Jego głosu – jest cisza. Kiedyś cisza była normą, a hałas wyjątkiem. Dziś jest odwrotnie. Żyjemy w świecie akustycznie zanieczyszczonym, przepełnionym dźwiękami i bodźcami destrukcyjnymi dla naszej psychiki. Dlatego cisza jest dziś czymś niezwykle ważnym. Ze swej natury otwiera ona na słuchanie: najpierw siebie, potem innych, a wreszcie Boga.
W ciszy zaczynamy wsłuchiwać się w siebie. Uczymy się ascezy myśli — porządkowania ich, czuwania nad nimi, niedopuszczania do tego, by to, co destrukcyjne, bezkarnie wchodziło do naszego wnętrza. Cisza bywa początkowo trudna, bo konfrontuje nas z zamętem w naszym sercu. A jednak właśnie cisza jest warunkiem, by ten wewnętrzny chaos zacząć porządkować. To w ciszy człowiek otwiera się na Boga, który przychodzi ze swoim słowem, które stwarza nas na nowo, pozwalając lepiej zrozumieć samych siebie i budować dojrzałe relacje z drugim człowiekiem.
W tym sensie Wielka Sobota jest czymś więcej niż tylko dniem pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem. To dzień, który uczy nas czekać, słuchać i ufać. To czas, w którym odrywamy się od tego, co prowadzi ku śmierci duchowej, aby otworzyć się na zmartwychwstanie życia duchowego.

Ingres biskupa Arkadiusza Okroja, Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP
Wielkanocna ewangelia przynosi nam obraz pustego grobu. Jak w obecnych czasach odnaleźć Zmartwychwstałego Chrystusa?
Ewangelia o pustym grobie nie daje gotowej odpowiedzi, gdzie szukać Jezusa. Ona raczej rodzi pytanie i zaprasza do drogi. Uczniowie nie odnaleźli Zmartwychwstałego, zatrzymując się przy grobie. Musieli wyruszyć, szukać, otworzyć się na spotkanie. I właśnie to jest klucz: spotkanie. Maria Magdalena rozpoznała Jezusa dopiero wtedy, gdy została wezwana po imieniu. Uczniowie idący do Emaus odkryli Go przy łamaniu chleba. Apostołowie doświadczyli Jego obecności pośród lęku i zamknięcia. Każde z tych spotkań było inne, ale jedno je łączyło – spotkanie te przemieniały ich życie.
Tak jest również dzisiaj. Zmartwychwstały objawia się nie tylko w znakach, ale przede wszystkim przez ludzi – przez tych, których serca zostały rozświetlone wiarą, że On naprawdę żyje. To właśnie spotkanie z człowiekiem żyjącym wiarą często staje się początkiem drogi – początkiem powrotu, nawrócenia i odkrycia sensu.
Dlatego można powiedzieć: miejscem epifanii Zmartwychwstałego jest człowiek – człowiek, który żyje wiarą w Zmartwychwstanie.
To od nas zależy, czy będziemy miejscem Jego objawienia dla ludzi, którzy są dla nas ważni. Od nas też zależy, czy przyjmiemy Jego obecność, gdy przyjdzie i wejdzie w nasze życie – często przez drugiego człowieka, rozjaśnionego wiarą w Zmartwychwstałego.
Błogosławieni, którzy pozwalają, by On odmienił ich życie. Błogosławione babcie, które nie tylko rozpieszczają swoje wnuki, ale modlą się razem z nimi i uczą je pacierza. Błogosławieni dziadkowie, którzy cieszą się obecnością swoich wnuków i jednocześnie potrafią wziąć na siebie krzyż, gdy przychodzi czas próby. Błogosławione matki i ojcowie, dla których Eucharystia jest sercem życia rodzinnego — miejscem, które jednoczy, umacnia i pozwala przejść przez kryzysy. Błogosławione dzieci i błogosławieni młodzi, którzy potrafią dostrzec Zmartwychwstałego w tych, których kochają.
Tego pragnę życzyć sobie i nam wszystkim — abyśmy byli błogosławieni. Abyśmy stawali się dla innych miejscem objawienia Zmartwychwstałego. Aby inni, patrząc na nasze życie, z coraz większą pewnością mogli mówić: Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!
Kwiecień 2026 roku