Wywiad tygodnia

Ewa Chabowska, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP
Ewa Chabowska, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP

Powidła ze Strzelec – smak, jakość tradycja

Rozmowa z Ewą Chabowską prowadzącą wspólnie z mężem znane w całym kraju gospodarstwo sadownicze i niewielką przetwórnię owoców w Strzelcach Górnych w powiecie bydgoskim

Co w podejściu do produkcji powideł, soków i dżemów uważa pani za najbardziej innowacyjne?  

Nasze gospodarstwo w Strzelcach Górnych istnieje ponad 70 lat. Od razu podkreślę, że nasz sukces to wynik ciężkiej pracy całej rodziny, przede wszystkim mojego męża. Nasi synowie pomagają oczywiście przy zbiorach, jednak to głównie dzięki pracowitości, pomysłowości i umiejętnościom Mieczysława jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.

W ostatnich 37 latach, od kiedy zarządzamy gospodarstwem samodzielnie, zajmujemy się tylko sadownictwem. W tym czasie wprowadziliśmy maszyny do zbioru owoców i powiększyliśmy park maszynowy używany przy produkcji przetworów. Uważam, że prawdziwym przełomem było właśnie uruchomienie przetwórni owoców. Zaczynaliśmy od jednego kotła, w którym ręcznie mieszaliśmy masę powidłową, obecnie mamy kilka kotłów elektrycznych, co oznacza znacznie mniejszy wkład pracy. Od ręcznego pozbywania się pestek przeszliśmy do drylownicy, myjki i wlewarki. Ostanie zakupy to zakrętarka do słoików i urządzenie usuwające ogonki wiśni i śliwek. Wcześniej pasteryzowaliśmy słoiki w jednym kotle, obecnie mamy ich kilka, także elektrycznych. Gdy zaczynaliśmy, gotowaliśmy w kociołku pod gołym niebem, teraz mamy do tego pomieszczenia zgodne z wymogami sanitarno-epidemiologicznymi. Wszystkie te zmiany pozwoliły na przetwarzanie większej ilości owoców przy zachowaniu dobrej jakości finalnego produktu. Bo nasze przetwory mają wspaniały aromat i konsystencję. Na 100 gramów gotowego produktu przypada około 320 gramów świeżych owoców.

Dla nas innowacyjność to rozwój gospodarstwa i sprzedaż powideł jako dodatkowe źródło dochodu. Jesienią i zimą, kiedy jest mniej racy w sadzie, mamy czas na udział w targach i jarmarkach. Równie ważny jest dla nas kontakt z naszymi klientami. Produkujemy 30 rodzajów powideł, ale klienci wciąż podpowiadają nam nowe smaki, smaki z ich dzieciństwa.

Ewa Chabowska, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP

Ewa Chabowska, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP

Która ze dotychczas zdobytych nagród była dla państwa najważniejszym potwierdzeniem, że wybrany kierunek produkcji ma sens?

Każda z nagród cieszy nas tak samo. Jesteśmy szczęśliwi, kiedy jury doceniają smak naszych powideł, tak było wielokrotnie na targach w Minikowie, Poznaniu czy ostatnio w Bielsku-Białej. Jesteśmy bardzo dumni, że staliśmy się jedną z wizytówek regionu na berlińskich targach Zielonego Tygodnia. Czasami nasi klienci kupują powidła dla znajomych czy rodzin i wywożą je do różnych zakątków świta – na święta Bożego Narodzenia nasze dżemy i powidła trafiają więc na przykład do Włoch, Francji, Niemiec, Holandii czy Słowacji, a nawet do Bahrajnu. Potem dostajemy zdjęcia, patrzymy na mapę świata i zastanawiamy się, ile tysięcy kilometrów pokonały nasze słoiczki. Takie sytuacje dodają skrzydeł!

Wiele wysiłku i czasu poświęciliśmy, aby nasze przetarte powidła wiśniowe zostały wpisane w 2024 roku na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przepis na nie znaleźliśmy w książce babci wydanej w 1921 roku. Wtedy nazywano je masłem owocowym, ale obecnie nie moglibyśmy tak ich nazwać.

Dwukrotnie zdobyliśmy nagrody za innowacyjność. W 2024 roku tytuł Innowacyjnego Rolnika w kategorii rolniczy handel detaliczny, za innowacyjne rozwiązania w produkcji powideł. W 2023 roku zdobyliśmy drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie „Najciekawsze innowacyjne rozwiązania w rolnictwie”, zorganizowanym w ramach Forum Wiedzy i Innowacji w Rolnictwie. Zdobyliśmy także wyróżnienie w kategorii innowacje w rolnictwie w konkursie samorządu województwa kujawsko-pomorskiego Agricola – Syn Ziemi, a dwa tygodnie temu z Targów Sadownictwa i Warzywnictwa w Kielcach wróciliśmy z wyróżnieniem w konkursie Sadownik Roku 2025. Przy wręczaniu tej ostatniej nagrody gratulowano nam pomysłu na siebie, umiejętności łączenia tradycji z nowoczesnością i dbałości o środowisko.

Jednak prawdziwą wisienką na torcie była dla nas „Perła”, którą otrzymaliśmy za przetarte powidła wiśniowe w 2024 roku, w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów podczas targów Smaki Regionów.

Nasze powidła powstają wyłącznie z owoców z naszego sadu, bez dodatku cukru – dokładnie tak, jak robili to nasi rodzice i dziadkowie, choć dziś korzystamy z nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Dlatego „Perła” jest dla nas tak ważna. To nie tylko nagroda za konkretny produkt, ale także docenienie naszej filozofii pracy – cierpliwości, szacunku dla natury i tradycji.

Muszę też podkreślić, że ten nasz produkt został przebadany przez chemików z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i wiemy, że zawiera (muszę to przeczytać z kartki!) związki polifenolowe, głównie flawonoidy o działaniu silnie antyoksydacyjnym. Ma więc właściwości prozdrowotne.

Sukcesy są dla nas bardzo ważne. Pokazują, że to, co robimy, ma sens, że nasze wyroby smakują ludziom, że mamy uznanie dla naszej pracy.

Ewa Chabowska, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP

Ewa Chabowska, fot. Tomasz Czachorowski/eventphoto dla UMWKP

Co sprawiło, że zdecydowali się państwo na współpracę z prowadzonym przez marszałkowski Ośrodek Zrównoważonego Rozwoju sklepem internetowym Nasze Lokalne? 

Pamiętam pierwsze spotkania na ten temat, kiedy omawiano założenia projektu – powstanie centrum logistyczno-wystawienniczego i budowę platformy internetowej. Dla takich gospodarstw jak nasze to realna szansa na promocję, ale też na dotarcie do nowych, wcześniej niedostępnych kanałów dystrybucji. I tak też się stało. W dobie internetu nawet w branży rolno-spożywczej sprawdza się powiedzenie „jeśli nie ma cię w internecie, to nie istniejesz”. Dzięki obecności na platformie Nasze Lokalne zyskaliśmy nowych klientów, nie tylko z naszego województwa. To ogromna zmiana skali działania i zupełnie nowa jakość kontaktu z odbiorcami.

Co ważne, ta współpraca nie ogranicza się wyłącznie do sprzedaży. To także szansa na budowanie marki. Pamiętam moment, gdy w jednym z postów w mediach społecznościowych jego autorka nazwała mnie królową powideł.

Ciągle wymyślam nowe smaki – ostatnio do powideł śliwkowych dodaliśmy pistacje. Z przymrużeniem oka nazywamy je dubajskimi powidłami. Zimą, kiedy jest więcej czasu na planowanie, zajmuję się też stroną wizualną produktów: zamawiam kolorowe wieczka z motywami kwiatów czy papug. To drobiazgi, ale one przyciągają wzrok klientów.

I właśnie w tym widzę największą wartość idei krótkiego łańcucha dostaw żywności – w połączeniu logistyki, internetu i autentyczności producenta. Nasze Lokalne daje przestrzeń, by nie tylko sprzedawać, ale też rozwijać się – swoje pomysły, swoją markę – pozostając wiernym temu, co lokalne, prawdziwe i robione z sercem.

9 lutego 2026 r.