Rówieśnicy Niepodległej

Pelagia Worowska, fot. Andrzej Goiński/UMWKP
Pelagia Worowska, fot. Andrzej Goiński/UMWKP

Pelagia Worowska (z domu Karczewska)

Urodziła się w domu rodzinnym w Warlubiu jako piąte dziecko Bronisławy i Franciszka Karczewskich. Wychowywała się w licznej rodzinie – miała ośmioro rodzeństwa: Weronikę, Klarę, Franciszka, Annę, Agnieszkę, Zygmunta, Leona i Józefa. Całe dzieciństwo spędziła wraz z rodzeństwem w gospodarstwie rolnym w Warlubiu, które do dziś pozostaje w rękach rodziny i jest prowadzone przez wnuki pani Pelagii. Rodzice zajmowali się prowadzeniem tradycyjnego gospodarstwa. Pani Pelagia ukończyła szkołę podstawową w Warlubiu. Okres II wojny światowej spędziła w rodzinnym domu.

3 lutego 1953 roku zawarła związek małżeński z Janem Worowskim. Małżonkowie przeżyli wspólnie 61 lat i wychowali czterech synów: Józefa, Mariana, Jerzego i Mirosława, z których dwóch już nie żyje. Po ślubie pani Pelagia przeniosła się do męża do Rybna. Jej mąż pracował w Nadleśnictwie w Dąbrowie i znany był jako przysłowiowa „złota rączka” – zajmował się m.in. naprawą pił i różnego rodzaju sprzętów, od drobnych przedmiotów po duże maszyny. Jako jeden z pierwszych brał udział w wycince drzew pod budowę fabryki celulozy w Świeciu, co zostało udokumentowane na zdjęciu zachowanym w rodzinnym albumie.

W 1965 roku małżonkowie zakupili niewielkie gospodarstwo oraz dom w Lipinkach, w województwie kujawsko-pomorskim. Gospodarstwo to do dziś pozostaje własnością rodziny. Uprawiali tam m.in. tytoń oraz hodowali zwierzęta gospodarskie. Pani Pelagia przez całe życie pracowała w gospodarstwie i zajmowała się prowadzeniem domu.

Seniorka doczekała się trojga wnuków – Roberta, Tomka i Łukasza – oraz jednej wnuczki Dagmary, a także siedmiorga prawnuków i jednej praprawnuczki. Znana była z niezwykłych zdolności manualnych – robiła na drutach swetry, czapki, szaliki i rękawiczki, także skarpetki z podwójną piętą. Szyła dziecięce ubranka, spodenki, a na kołowrotku potrafiła prząść wełnę. Wspomina, jak owczą wełnę zamieniała na anilanową i z niej tworzyła barwne, wzorzyste swetry, w tym charakterystyczne modele z pawimi piórkami.

Spod jej rąk wychodziły również piękne, tradycyjne torty i kremy ucierane, które piekła m.in. na komunie swoich wnuków. Pani Pelagia do dziś pozostaje osobą pogodną, otwartą i towarzyską – „do tańca i do różańca”. Lubi kontakt z ludźmi, chętnie uczestniczy w życiu religijnym i nadal zachowuje radość, która towarzyszyła jej przez całe życie.

Beata Krzemińska

rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego

luty 2026 r.