Ta strona wykorzystuje pliki cookies m. in. w celach dostosowania do potrzeb użytkowników, poprawy bezpieczeństwa, statystycznych i reklamowych. Możesz zmienić ustawienia obsługi cookies w przeglądarce internetowej. Korzystając z naszych stron bez zmiany tych ustawień wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej na temat polityki cookies »

Zakmnij
Dzisiaj jest: piątek, 26 maja 2017

Województwo kujawsko-pomorskie Województwo kujawsko-pomorskie

Wywiad Tygodnia

Niebanalnie, nowatorsko - dojrzale

Fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

Rozmowa z Rafałem Gorzyckim, kompozytorem i multinstrumentalistą, tegorocznym stypendystą artystycznym marszałka województwa

 

Pana muzyka to za każdym razem nowy projekt z zupełnie innej muzycznej przestrzeni. Czym się pan kieruje przy wyborze kolejnych?

 

Faktycznie, moje ostatnie albumy eksplorują różne przestrzenie stylistyczne i brzmieniowe. Głównie wynika to z bogactwa i różnorodności muzyki, która towarzyszy mi od dziecka. Poza, rzecz jasna, jazzem i klasyką, cały czas towarzyszyła mi muzyka alternatywna, awangarda i to, co rodziło się pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku w Bydgoszczy i Trójmieście – czyli zjawisko yassu. Zawsze podobali mi się niebanalni i nowatorscy twórcy, nie tylko z kręgu muzyki, ale w ogóle - Bach, Shoenberg, Cage (John Cage, amerykański kompozytor, reprezentant powojennej awangardy – red. Wywiadu tygodnia), Szymanowski, ale i Miro, Fellini, Picasso. To też, sądzę, ma wpływ na moją twórczość.

 

Rafał Gorzycki  Rafał Gorzycki  Rafał Gorzycki

Fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

 

Pański ostatni album („Syriusz”) to rzecz niezwykle oryginalna. Muzyce, której bliżej tym razem do współczesnej muzyki klasycznej niż do jazzu, w którym poprzednio zdobywał Pan laury i wyrazy uznania, towarzyszy recytacja współczesnej poezji.

 

Od wielu lat myślałem o projekcie solowym, ale nie byłem gotowy i dojrzały. W końcu wpadłem na pomysł, że mogę stworzyć zupełnie oryginalny świat, łączący moje zainteresowania, także te pozamuzyczne. Jestem perkusistą, stwierdziłem, że warto rozszerzyć brzmienie o fortepian, wibrafon, elektronikę i głos. A jeśli głos, to poezja, i to taka, którą będę sam w stanie na scenie zaprezentować. To było i wciąż jest w warstwie wykonawczej bardzo duże wyzwanie. Nie jestem pianistą, ani aktorem, podczas występów z „Syriuszem” mam pięć instrumentów, wizualizacje, poezję. To wymaga absolutnej koncentracji.

 

Ceremonia wręczenia stypendiów artystycznych, marzec 2017, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

Ceremonia wręczenia stypendiów artystycznych, marzec 2017, fot. Mikołaj Kuras dla UMWKP

 

Jak duża jest w Polsce publiczność tak oryginalnych brzmień?

 

Tego jeszcze nie wiem. Premiera miała miejsce miesiąc temu w CSW w Toruniu, potem było  MCK w Bydgoszczy. Jak sprzedaję się płyta? Realia dziś są takie, że polskie tytuły klasyczne czy jazzowe sprzedają się w nakładach kilkuset egzemplarzy rocznie, więc świat woli komercję i muzykę popularną. Co do występów - jesteśmy na etapie bookingu kolejnych koncertów-spektakli „Syriusza”. Latem będzie go można zobaczyć na festiwalu w pałacu w Lubostroniu i jesienią w Bydgoszczy. Potem [wybieram się] troszkę dalej. Muzyka z „Syriusza” jest dostępna [w serwisie] Spotify, a próbka wizualizacji do spektakli na YouTube. Polecam, to intrygujący świat.

 

Najbliższe plany artystyczne?

 

Odpoczynek, odpoczynek … To był trudny i pracowity czas. Potem nowe trio i koncerty.

 

17 marca 2017 r.

Dni Otwarte Funduszy Europejskich 2017